Pogańskie kościoły wyrastają jak grzyby po deszczu.

Dzieci Swaroga

Lesza jest żerczynią – kapłanką Rodzimego Kościoła Polskiego, jednej z trzech działających w Polsce wspólnot wyznaniowych, kultywujących przedchrześcijańską tradycję religijną Słowian. Oprócz RKP zarejestrowanego w 1995 roku i Rodzimej Wiary, zarejestrowanej rok później, jest jeszcze trzeci Kościół rodzimowierczy – Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara, wpisany na prowadzoną przez MSWiA listę wyznań całkiem niedawno, bo w październiku ubiegłego roku.

Jeśli 20 lat temu osoby wierzące w Świętowita, Peruna, Swaroga czy Welesa można było liczyć na palcach, to dziś liczy się je w tysiącach. Według Scotta Simpsona, religioznawcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autora monografii o polskich neopoganach, w całym kraju jest około 2 tysięcy aktywnie działających i ponad 10 tysięcy sympatyków religii przedchrześcijańskich. Razem 12 tysięcy neopogan. Mniej więcej tylu wiernych, ilu zrzesza protestancki Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, i kilka razy więcej, niż ma w swoich szeregach Kościół Ewangelicko-Reformowany.

Dr Marcin Piotrowski, etnolog z Uniwersytetu Łódzkiego, zjawisko powrotu do pogaństwa tłumaczy kryzysem świadomości chrześcijańskiej, jaki obserwujemy w całej Europie. – Kryzys ten od dawna przejawiał się zainteresowaniem alternatywnymi religiami, takimi jak buddyzm czy hinduizm. Z tego samego źródła wypływa chęć powrotu do wierzeń przedchrześcijańskich,do poszukiwania tożsamości opartej na zapomnianej tradycji. Kościół katolicki jest wciąż odbierany jako walczący, a niektórzy ludzie, szczególnie młodzi, wychowani w tradycji liberalnej, nie chcą w imię wiary z nikim ani o nic walczyć – mówi Piotrowski. Jego zdaniem do rodzimowierstwa mogą ich przyciągać radosne misteria i niekonfrontacyjny wobec innych religii sposób przeżywania wiary.

Własna droga

Problem w tym, że tę politeistyczną religię trzeba odtworzyć niemal od podstaw. Tradycje dawnych Słowian nie przetrwały w tak zwartej formie jak choćby mity celtyckie czy skandynawskie. Informacje na temat słowiańskich bogów są rozsiane po wielu publikacjach. Od kronik Galla Anonima i dzieł Jana Długosza, przez literaturę romantyczną, po opasłe tomy etnograficzne Oskara Kolberga i prace naukowe współczesnych badaczy, których jednak powstaje coraz więcej.

O tym, że pogaństwo przeżywa dziwny renesans, świadczy zainteresowanie naukowców. Na zorganizowanej przez Uniwersytet Jagielloński w marcu ubiegłego roku sesji naukowej wystąpiło kilkudziesięcioro wybitnych polskich historyków, religioznawców i etnologów. Dyskutowali o tożsamości neopogan, o ich aktywności i współdziałaniu z podobnymi ruchami religijnymi w Europie. Dopisali naukowcy, zawiedli rodzimowiercy. Tylko nieliczni z zaproszonych pojawili się na konferencji. Termin sympozjum wybrano akurat w dniach, w których obchodzili jedno ze swoich najważniejszych świąt – Jare Gody, wiosenne zrównanie dnia z nocą.

Dwadzieścia lat temu osoby wierzące w Świętowita, Peruna czy Swaroga można było liczyć na palcach, dziś liczy się je w tysiącach. Polscy rodzimowiercy rejestrują własne Kościoły.

Całość artykułu pod adresem: https://www.newsweek.pl/polska/poganskie-koscioly-wyrastaja-jak-grzyby-po-deszczu-swietowit/lxsb3hk

Dodaj komentarz